niedziela, 14 grudnia 2014

Pierwsze koty za płoty


Opowiadanie, dla którego tytuł jeszcze nie został wymyślony - część prezentu dla mojej przyjaciółki.

        Biegnę. Nie wiem jak długo. Każdy krok stawiam coraz trudniej. Oczy mnie bolą, już w ogóle nie widzę. Zwalniam, żeby przysłuchać się krokom. Cisza. Nagłe ukłucie w ramię, pozbawia mnie wszelkiej nadziei, że udało mi się uciec. Przenikliwą ciszę wypełnia mój krzyk.
        Słyszę tylko mój oddech. Przyspiesza coraz bardziej na wspomnienie wydarzeń z nocy. Otwieram z wahaniem oczy. Jestem w jakimś dziwnym pokoju. Cały z metalu, jak bunkier. Podnoszę się z podłogi i spoglądam na swoje potargane i brudne od długiego biegu ubranie. Zastanawiam się jak długo biegłam, dzień, dwa, tydzień, miesiąc. Nie wiem. Rozglądam się i nie widzę żadnych drzwi. Nie ma też żadnych okien. Na suficie nie ma żarówki. Jednak w pokoju jest dziwnie jasno. Kiedy przechodzę od ściany do ściany, światło porusza się wraz ze mną.
        Nagły huk przesuwanego metalu rozdarł błogą ciszę w pokoju. Nie wiem, gdzie są te drzwi. Oślepia mnie blask słońca, odurza zapach świeżego powietrza. Chcę iść w tamtą stronę, ale nie mogę. Moje nogi wrosły w podłogę. Z jasności wyłania się postać mężczyzny. Kiedy wchodzi do pokoju, metal opada z impetem.
        Podchodzi do mnie. Wysoki, dobrze zbudowany. Śniada cera. Ubrany w czarny garnitur. Zbliża się coraz bardziej. Jego nienaturalnie niebieskie oczy przewiercają mnie na wylot. Uginam się pod jego wzrokiem. Nie mam siły stać. Padam na podłogę. Zaraz przed zderzeniem z twardym gruntem czuję silną rękę pod moimi plecami. Mężczyzna złapał mnie chroniąc przed upadkiem. Drugą ręką objął mnie w pasie. Pomaga mi odzyskać równowagę.
        Kiedy tak stoję naprzeciw niego, zastanawiam się czy mam coś powiedzieć. On również milczy. Od kiedy wszedł w pokoju jest jeszcze jaśniej. Nie trzyma żadnego źródła światła. Nie emituje nim. Mam spuszczony wzrok. Nie mam odwagi znów na niego spojrzeć, znów ujrzeć jego błękitne oczy. Cisza staje się nie do zniesienia. Nie wiem czego on ode mnie chce. Błagam, niech da mi odpowiedź.
        - Jesteś dokładnie taka… - odzywa się po chwilach katuszy. Jego głos wyraża nadzieję. Jestem dokładnie jaka? Niczym się nie wyróżniam wśród innych kobiet. Nie jestem ani nazbyt piękna ani mądra. Unoszę niepewnie głowę. Jego wzrok zmienił się. Spogląda na mnie pełen podziwu i wyczekiwania. Czeka na moją odpowiedź.
- Jaka? – pytam. Mój głos drży. Splatam niepokojąco trzęsące się dłonie. Pragnę unieść wysoko dumnie głowę. Pokazać mu, że jestem silna. Ale jeżeli to on mnie gonił, już o tym wie.
- Taka jak pisali. Szukali Cię przez kilka tysięcy lat. Przeszukali każdy zakamarek wszechświata. Jesteś im potrzebna. Nie pomyśleli o tym, że ty możesz się w ogóle nie ukrywać. – Podchodzi do mnie. Serce zaczyna mi walić jak młot. Zaczyna brakować mi oddechu.
        Chwytam groźnie powietrze. Niepokój i podniecenie miesza się w mojej krwi. Nie wiem kim jest ten mężczyzna, o czego ode mnie chce. Nie wiem nawet czy jest człowiekiem. Kiedy jest już blisko mnie łapie moją rękę i ściska. Otwieram usta, z których wydobywa się cichy jęk.
- Nie zrobię Ci krzywdy – mówi spokojnie, spoglądając na mnie.
- Przecież jesteś taki sam jak oni – ryzykuję to stwierdzenie, bo nic lepszego nie przyszło mi do głowy. Odsuwa się i odwraca ode mnie. Zmartwił się moimi słowami. Mam ochotę pobiec do niego i go objąć. Kim on jest i co ze mną robi?
        - Masz rację. Jestem taki jak oni. Nic na to nie poradzę. Ale chcę, żebyś wiedziała, że zrobię wszystko, aby Cię przed nimi uchronić. Przed nami.
Jego głos jest pełen smutku. Zdaje mi się, że go zraniłam. Słyszę głębokie wdechy mężczyzny. Próbuje odzyskać równowagę.
        - Opowiedz mi o tym, jak mnie opisywali – jeszcze jeden głęboki wydech z płuc mężczyzny. Czekał na to pytanie. Nie był zaskoczony.
        - Pisali, że będziesz uciekać. Nie będziesz nam ufała. Wcale się nie dziwię. Nie mamy dobrych zamiarów. Oni nie mają. Ich celem jest Twoja śmierć. Nie chcą Twojej pomocy. Uważają, że nie jesteś im potrzebna – mówi spokojnie, przekonany o prawdzie swoich słow.
        - A jestem im potrzebna?
        - Bez Ciebie nie damy rady. Nie tylko ja. Wszyscy. Ale oni nie potrafią zrozumieć, że nie jesteś zagrożeniem. Boją się Ciebie. Boją się, że odbierzesz im władzę.
        Odwrócił się do mnie. Stoi kilka kroków ode mnie, ale czuje, że z każdą chwilą oddala się coraz bardziej. Nie chce zrobić mi krzywdy. Nie mógłby. Jego oczy.
        - Jak masz na imię? – pytam. Naprawdę jestem ciekawa jego imienia. Może po nim poznam czy jest człowiekiem.
        - Akir.
Akir. Podchodzę do niego powoli. Jego źrenice się rozszerzają z każdym moim krokiem. Znajduję w sobie odwagę, żeby spojrzeć w jego piękne oczy. Staję blisko niego. Czuję na swojej twarzy jego głębokie oddechy. Wyciągam rękę, chcąc położyć mu ją na ramieniu.
        Kiedy unoszę dłoń, widzę jego spojrzenie. Jest pełne zdziwienia i niepokoju. Kładę ją na jego ramieniu ze świadomością, że tak naprawdę nie dowiedziałam się niczego. Nie wiem za kogo on mnie uważa. Kim są Oni. Nie wiem nic.
        Kiedy kładzie rękę na mojej talii, wypuszczam cicho powietrze. Drugą unosi i delikatnie głaszcze mnie po policzku. Cudowny dotyk. Nachyla się do mnie. Unoszę głowę.
Czuję jego wargi. Oddaję pocałunek. Akir wypuszcza powietrze w moje usta. Odsuwa się i spogląda na mnie. Wplatam mu wolną rękę we włosy. Znów mnie całuje. Tym razem dłużej. Rozchylam usta, a on chwyta moją wargę. Jęczę głośno wprost w jego usta. Ogarnęło mnie dziwne pożądanie, którego nie umiem wyjaśnić.
        Delikatny dotyk jego warg wprawia mnie w trans. Pragnę go coraz mocniej. Kiedy rozchyla usta, wsuwam mu w nie język. Słyszę jęk równie głośny jak mój. Długi taniec języków. Wymiana westchnień i coraz bardziej natarczywe usta. Przypiera mnie do ściany. Oddaje mu się i przeżywam najbardziej niezwykłe doznanie swojego życia.
        Kiedy otwieram oczy leżę skulona na podłodze. Akir stoi odwrócony do ściany. Odwraca się, gdy się podnoszę. Nic nie mówi. Patrzy na mnie tymi niezwykłymi oczami.
        - Powiedz mi – zaczynam – kim według Ciebie jestem?
Zbliża się. Siada obok mnie. Bardzo blisko. Wdycham jego zniewalający zapach. Walczę z sobą, aby go nie dotknąć.
        - Jesteś wysłaną nam, aby obronić istnienie. Między innymi, tu, na Ziemi. Każda planeta liczy na twoją pomoc. Oprócz mojego ludu. Chcą pokonać wrogów sami, abyś nie otrzymała pokłonu od wszechświatu. Jesteś Victorią, Eureką. Wybraną i skazaną.
        Świat wiruje. Ja mam pomóc? Przecież nic nie wiem. Nie jestem kimś wyjątkowym.
Akir wstaje. Poleca mi się ubrać. Zakładam swoje stare ubranie. Przez ten czas on patrzy się na mnie. Chcę go znów.
Wychodzę za nim z bunkra. Nie ma już tej jasności. Jest tylko ciemność.
        Prowadzi mnie do jakiegoś pomieszczenia pełnego igieł, maszyn. Białego.
- Potrzebuję Cię. Musisz nam pomóc. Bez Ciebie nic nie będzie istnieć. Dopiero za kilka miliardów lat, kiedy po zniszczeniu znów narodzi się życie, będzie kolejna szansa. Muszę Cię uwolnić. Uwolnić z Twojego ciała. Uwolnić twoją moc.
Wyciąga rękę. Ufam mu, choć nie wiem kim jest. Chwytam jego dłoń. Kładzie mnie na stole i staje nade mną, w okolicach mojej głowy. Dotyka mojej skroni i zaczyna zataczać kółka, a ja zasypiam.
Budzę się. Szybko podnoszę ze stołu na którym leżę. Jest mi gorąco. Mam na sobie nowe ubranie. Czarne i mocne. W oddali widzę lustro. Coś się zmieniło. Mam jaśniejszą cerę. Prawie bordowe oczy. Rozwiane, płomienne włosy. Stoję wyprostowana, silna i gotowa. Akir stoi w kącie. Chyba się mnie przestraszył. Kiedy wysyłam mu promienny uśmiech, zaczyna iść w moją stronę. Jest blisko. Schyla się i mnie całuje. A ja wbijam mu szpony w serce.


Proszę o opinię. I o wytykanie moich błędów :D

Powitanie


Witajcie wszyscy odwiedzający ten Blog.
Postanowiłam go utworzyć, aby zawładnąć światem literatury.
A tak serio, to zaczynam pisać jakieś opowiadania i jestem ciekawa czy do czegokolwiek się nadają.

Coś o mnie?
Jestem Alex. Jak ta z odlotowych agentek, tylko nie mam sexiakowego kombinezonu. 
Uwielbiam czytać i oglądać filmy.
Na pewno często tutaj spotkacie zdjęcia najpiękniejszego (moim zdaniem) faceta na caaałym świecie.
Mam zamiar wstawiać jego zdjęcia, więc jeśli tu trafiłeś to na pewno go kiedyś ujrzysz.
To tyle tak po krótce.